Zaczęło się niewinnie od kilku płyt z muzyka poważną, bakcyl się rozwijał i doszły następne pozycje. A przełom wydarzył się pewnego wieczoru kiedy znalazłem na aukcji bardzo daleko od domu przysłowiowy „patefon” bardzo dobrej jakości (z dużą ilością płyt winylowych ) Akcja z wyjazdem i rozpakowaniem to cała noc i kawałek dnia. Przyjemność słuchania i zbierania. Nie wspomnę o innym aspekcie w naszej straszącej rzeczywistości – jaką jest inwestycja. Co o tym myślicie?




